Wakacje

Obecnie na wakacjach są i nie udzielają się na blogu:

Powyższych osób proszę nie uwzględniać w sposób wiążący w swojej fabule.

wtorek, 7 stycznia 2014

Misao

Dziewczyna kazała mi zostać w sali. Zniesmaczona jej zuchwalstwem (może i była tu dłużej, ale jednak!) usiadłam przy worku treningowym i głęboko westchnęłam. Wyciągnęłam z kieszeni paczkę Malboro i zapalniczkę. Chwilę walczyłam z pokusą by zapalić, ale w końcu odłożyłam papierosy na podłogę. Zaczęłam się zastanawiać. To normalny dom dla bogatych snobów z trudną przeszłością... ale przed chwilą znalazłam Akirę, półnagiego, nieprzytomnego. To jest po prostu dziwne. Wbrew przykazowi dziewczyny, szybkim krokiem wyszłam z sali. Zaczęłam szukać gabinetu pani Katze. Przecież jeden wieczorek nie może trwać w nieskończoność. W końcu znalazłam drzwi, były grube, czarne tajemnicze. Nie były zamknięte, więc bez ogródek otworzyłam je... i znalazłam się w zwykłym gabinecie. Na biurku leżała jakaś kartka. Zaczęłam czytać. "Pan Somnembul chce się pozbyć swojego zaciętego wroga, producenta broni i amatora kando, pana Lokoroko. Należy się go pozbyć" "Pan Radman szuka personalnego ochroniarza na czas posiedzenia członków Loży Wysokiej. Nie jest zagrożony specjalnie, potrzebuje jedynie kogoś o dobrej aparycji, kto będzie mu towarzyszył na bankietach dla dobrego wizerunku. Należy z nim pojechać na posiedzenie i spędzić cały tydzień" i inne tego typu. Ze zdzwienia szeroko otworzyłam oczy. To było dziwne. A nawet bardzo. Policji będzie się podobało. Zgarnęłam kartkę i ruszyłam w stronę wyjścia.
Nagle usłyszałam krzyk: 
- Nieeeeee!!! Zostaw to!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz