Gdy się obudziłam, ujrzałam twarze, twarze pochylonych nade mną członków PH. Nie ucieszyłam się zbytnio. Jedna z dziewcząt podała mi rękę. W tedy zrozumiałam, że zachowałam się wobec jednego z członków bardzo niefair. Co prawda, blondyna nie było koło mnie, ale musiałam go przeprosić, tak dla zasady. Odtrąciłam rękę dziewczyny i sama wstałam bez pomocy. Otrząsnęłam się i miałam już odejść, gdy usłyszałam za sobą głos p. Katze:
- Czy wytłumaczyć ci coś? Bo niedługo wyruszasz na pierwszą misję... - poczułam ucisk w gardle, lecz wydusiłam:
- Jednej rzeczy potrzebuję. Potrzebna mi obecna lokalizacja Rene, tego blondi.
- Rozmawia z chłopakami na korytarzu. Ale... - nie zdążyła dokończyć, bo wyszłam. Przysunęłam się do ściany.
- Co tu się do cholery kręci?!- usłyszałam syk Rene. Nie chciałam się w to mieszać więc poczekałam aż skończą rozmawiać, po czym pobiegłam za Rene, który szedł energicznym krokiem. Był wściekły.
- Cześć. Ja jestem tą dziewczyną, która dała ci w twarz.
- Pamiętam- oświadczył ponuro.- Misao, tak?
- Tak. Chciałam cię za to przeprosić. To nie było w porządku - jego twarz na moment rozjaśnił uśmiech.
- Masz rację. nie było... - przez następne minuty rozmowa się nie kleiła. W końcu przerwałam ciszę.
- Chciałbyś może iść pobiegać? Ze MNĄ?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz