- O co chodzi? - Akira obok mnie przeszedł na formalny, niemal oschły ton, jakim miał w zwyczaju obdarowywać większość domu. Nie do końca byłem pewny, po co przyszli, ale podejrzewałem, że znowu muszą sobie organizować czas na spotkanie Katze z gromadą rozwrzeszczanych bab w średnim wieku. Zadziwiająco dobrze się trzymały, a bieg z przeszkodami w postaci mebli w ucieczce przed nimi był niemal tak wykańczający, jak homerun na pełnych obrotach.
- Potrzebujemy konkretów do zlecenia - oznajmiono niemal chórkiem.
- Którego? W bazie mam... 53 zlecenia, więc chyba nie każecie mi strzelać, co wam się uwidziało.
- I-2 - odpowiedział pierwszy Ikemoto, raczej nie wyróżniający się niczym poza brakiem wyróżnienia Hitokiri I rangi.
- Popatrzmy... według raportu Maliki facet powinien dzisiaj wracać z kurortu do domu. Zwyczajowo przejeżdża przez A34 niemal na całej długości, więc jeśli go stamtąd ściągniecie w jakieś ustronne miejsce, sprawa powinna się dość szybko potoczyć. Łapać go na miejscu nie jest zbyt mądrze, o ile dobrze widzę, to szykuje nową partię prochu strzelniczego, więc jego willa będzie nieźle obstawiona. Jeśli nie złapiecie go na drodze, macie się wycofać z akcji. Jakieś pytania? - chłopak pokiwał przecząco głową.
- Tylko chciałem powiedzieć, że pani Katze chce mieć wolny dom - oznajmił i wyszedł, a za nim podreptała główna Hitokiri. Naprawdę nie rozumiałem, jakie cuda tego świata ich wrzuciły do jednego worka.
- II-6 - następna w kolejce była Ilia, dziewczyna sprytna i bardzo pomysłowa o wiecznym uśmiechu przyklejonym do twarzy.
- Standardowa sprawa. W Internecie nieaktywny poza profilem na facebook'u, bez kartoteki, po rozwodzie za zdradę. Najbardziej by mi zależało na informacjach, gdzie chodzi i z kim się spotyka, dasz radę? - dziewczyna skinęła głową znad notatnika. Miała dobrą pamięć, ale lubiła prowadzić sobie "dziennik szpiegowski", a że nikomu to nie przeszkadzało, składowaliśmy już mały regalik w archiwum.
- Rene, ty też idziesz? - spytał mnie Akira, patrząc znad monitora na moją twarz.
- Chyba tak, to nie najgłupszy pomysł. Pokaż, co tam masz. Tylko dość szybkie, nie chce mi się kiblować latami na panieńskim u starej Chinki jak ostatnio - zaśmiałem się, mimo że podczas zlecenia miałem zdecydowanie inne odczucia.
- Co my tu mamy... opieka dwójki bobasów to nie, agencja modelek też nie, łososia gonić ci się nie chce, znając życie... może to? Mówiłeś, że lubisz horrory - Akira przystawił palec do monitora.
- Duch w starej fabryce? To brzmi tak absurdalnie, że aż się przejdę, wiesz? Coś szczególnego masz do tego? - czułem, że zapowiada się niezła zabawa. Lubiłem sprawy absurdalne. Zwłaszcza, że skoro i tak coś straszyło, to nikt się nie przejmie jedną nocą więcej z potępieńczymi krzykami za oknem, skoro miały potem zamilknąć na wieki.
- Nieszczegól... czekaj, mam! - Akira zaczął chichotać. To ci się spodoba. Fabryka została zamknięta około pięćdziesiąt lat temu w związku z Krwawym Rzeźnikiem. Jakiś facet zabijał pracownice w nocy, zostawiając je "posegregowane" według standardów rzeźniczych. Sprawca nie został złapany do dziś, wiadomo tylko, że był mężczyzną.
- A skąd ta teza? - przysiadłem na kancie biurka.
- Ofiary przed śmiercią miały nie najgorsze doświadczenia - mruknąłem znacząco. - I raczej na to nie narzekały - w tym momencie wybuchnąłem śmiechem.
- Aki, ty to masz nosa, biorę to. Nie czekaj na mnie z kolacją - wyskoczyłem z gabinetu Akiry, zatrzaskując z furkotem drzwi. W magazynie było już pusto ,więc mogłem bez problemu wybrać swoją broń. Wziąłem cienki kolt, wpisując w księgę poboru dane Akiry i sztylet flame, mój ulubiony, z czerwonym rdzeniem ostrza i japońską budową rękojeści i włożyłem je za pas, po czym przykryłem połą płaszcza.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz