Tą beztroską chwilę przerwał czyjś krzyk dobiegający z sali
ćwiczebnej. Oczywiście od razu zrobił się szum, bo wszyscy rzucili się zobaczyć,
co się dzieje. Szybko odłożyłam tacę na stolik i spróbowałam przepchnąć się do
przodu. Na próżno. Kobiety krzyczały i popychały się nawzajem, żeby tylko
lepiej widzieć, a kiedy próbowałam je ominąć odpychały mnie z powrotem do
salonu.
- Dosyć! – wściekłam się, ale w tym samym momencie sytuację
opanowała pani Katze
- Proszę o ciszę! – wydarła się, a ku mojemu zdumieniu
wszyscy jej posłuchali – Drogie panie zapewniam was, że tam nie ma żadnej atrakcji
– powiedziała stanowczo – Proszę usiądźcie wygodnie, a moja pokojówka zobaczy,
co się dzieje
Tłum pań momentalnie odstąpił od drzwi, pomrukując coś
między sobą. Po chwili wszystkie usiadły i atmosfera wróciła do normy, a ja
mogłam się wreszcie wymknąć. Przeszłam szybko do sali, zamykając za sobą
dokładnie drzwi. To, co tam zobaczyłam kompletnie zbiło mnie z pantałyku. Akira
leżał pół nagi na podłodze. Prawdopodobnie stracił przytomność. Nad nim stała
jakaś dziewczyna, najwyraźniej szykująca się by dać mu w twarz.
- Zostaw go – zakomenderowałam, po czym zorientowałam się,
że w sali została jedna z pani zaproszonych na wieczorek. Widocznie chciała pomóc,
więc wskazałam jej Akirę i dałam znać by razem z nieznajomą dziewczyną go
podniosły - Ułóżcie go tu... - wskazałam materac.
- Nie macie tu nikogo do pomocy? - zapytała oburzona
dziewczyna
- Pani Katze ma swój wieczorek – odparłam - A Akira zaczyna
się budzić... – dodałam bo w tym samym momencie Akira zaczął się lekko ruszać i
otworzył oczy - Jak się czujesz? – zapytałam cicho
- Bywało lepiej – mruknął
- To przez kręgosłup? – szepnęłam żeby nie słyszeli mnie
inni, a on tylko kiwnął głową
- Odprowadź mnie do pokoju – poprosił
Musiało być z nim naprawdę źle, bo nigdy dotąd nie chciał od
nikogo pomocy. Podparłam go lekko ramieniem by mógł usiąść. Niemal od razu wyczułam
jak sztywnieje z bólu. Nie przestał jednak się podnosić i w końcu udało mu się
wstać. Jednakże ledwo się wyprostował jęknął i musiał się na mnie oprzeć całym
ciężarem ciała. Dopiero wtedy ruszyliśmy do wyjścia z sali. Zanim jednak
zamknęły się za nami drzwi przypomniałam sobie o moich „pomocnikach”. Nie
miałam teraz czasu się nimi zajmować wiec rzuciłam tylko przez ramię:
- Proszę wracać do salonu – to było do tej kobiety,
natomiast dziewczynie kazałam tu po prostu czekać, po czym z opuściłam salę z
Akirą uwieszonym na ramieniu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz