Wakacje

Obecnie na wakacjach są i nie udzielają się na blogu:

Powyższych osób proszę nie uwzględniać w sposób wiążący w swojej fabule.

niedziela, 12 stycznia 2014

Rene

Włóczyłem się bez większego celu po korytarzach, myśląc o tym, co się wydarzyło. Nie byłem pewien, dlaczego Akirę tak poniosło, jego wzrok cały czas był przed moimi oczami. Ale wiedziałem, że ciągniecie go teraz za język było najgłupszą rzeczą, jaką mogłem zrobić. Nawet nie zauważyłem, kiedy znalazłem się pod drzwiami Katze. Usłyszałem szum i jakieś trzaśnięcie. Biorąc pod uwagę, że wejście smoka nie było zbyt ambitnym przedsięzwięciem, przystawiłem zamiast tego ucho do drzwi.
- ... żyje! Przecież to była zwykła misja! - Katze była na wpół oszołomiona, na wpół przerażona. Ostatni raz była w takim stanie chyba z 5 lat temu, gdy Frederich, jej syn, okazał się był jednym z shinobi do wynajęcia, zamieszkałym gdzieś w okolicach Yokohamy i mającym na koncie już kilku podopiecznych matki, a moich towarzyszy broni. Słuchałęm dalej. - Rozumiem, powiem im. T-tak, jak najszybciej zamelduję panu decyzję, panie ministrze - oświadczenie to tylko cudem nie stało się szlochem. Katze odłożyła słuchawkę i usiadła. A przynajmniej tak wnioskowałem, sdzać po dźwiękach przesuwanego krzesła.
- Rene, możesz wejść - oświadczyła głośno. Mlasnąłem językiem niezadowolony i weszłem.
- Kto? - zapytałem tylko bez wyrazu.
- Otsune i Ikemoto. Zwołaj mi Akirę, Mizukę i zabójców, musimy znaleźć nowego Hitokiri, który poprowadzi resztę - kiwnąłem głową i opuściłem. Mimo wszystko, byłem zabójcą, jedna śmierć nie mogła robić na mnie wrażenia. Przynajmniej przy innych. Na Mizukę wpadłem jako pierwszą, i to stosunkowo szybko. Nie była sama.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz