Polubiłem Akirę. Można było z nim normalnie porozmawiać, mimo, że większość domowników była przynajmniej denerwująca. Szok spowodowany staniem się głównym, minął szybko. W końcu, czego innego mogłem się spodziewać? Słyszałem o śmierci "kogoś ważnego". Że wcześniej o tym nie pomyślałem. Lekko się zdziwiłem zachowaniem tego blondyna, ale nie pokazałem tego po sobie. Posłałem mu kpiące, pełne pewności siebie spojrzenie.
- Nic takiego - odburknąłem zirytowany, zakładając ręce za piersi. - Jakiś problem, Rene?
Chłopak zacisnął dłonie w pięści, patrząc na mnie wrogo. Nie za bardzo rozumiałem o co mu chodzi, ale nie za bardzo mnie to w tej chwili interesowało. Chłopak mnie lekko zdenerwował swoim zachowaniem, a wyraz twarzy Akiry tym bardziej pogłębił moją irytację.
- Jak to co?! - wrzasnął blondyn.
Uniosłem rozbawiony brwi ku górze, wykrzywiając wargi w typowym dla mnie, złośliwym uśmieszku. Chłopak klną głośno pod nosem, a widząc, że nie wyprowadzi mnie teraz z równowagi - wyszedł z pokoju, trzaskając drzwiami. Usłyszałem głos jakieś dziewczyny na korytarzu.
- O co mu chodziło? - zwróciłem się do Akiry.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz