Wakacje

Obecnie na wakacjach są i nie udzielają się na blogu:

Powyższych osób proszę nie uwzględniać w sposób wiążący w swojej fabule.

czwartek, 9 stycznia 2014

Rene

Akira przesunął palcami po gładkiej obudowie. Na chwilę zatrzymał je na pewnym fragmencie, po czym przystąpił do dalszego rozpoznania.
- Rene, możesz mi podać tableta ze schowka? - spytał mnie w końcu. Skinąłem głową bez słowa. Wiedziałem, że i tak powie tyle, ile będzie chciał, a reszty dowiem się na osobności, jeśli będzie taka potrzeba. Podałęm urządzenie, a on je włączył, nie zwracając nawet na to większej uwagi.
- Mizu, pamiętasz akcję sprzed około roku z rosyjską mafią? Gang Żywota i Ruki (dla nieznającyj języka rosyjskiego: żywot-brzuch, ruka-ręka)?
- T-tak, coś pamiętam. To chodziło przemyt narkotyków do USA, tak? - spytała, mrużąc nieco oczy.
- Mniej więcej. I Planów bomb - potwierdził.
- Więc to jest to? - spytałem, nachylając się nad chłopakiem. 
- Nie do końca, bardziej prototyp. Na systemie powinienem mieć skany planów, ale mogą się nieco różnić, choć idea pozostaje ta sama - wyczuwałęm w jego głosie niepewność, jako jedyny zreesztą.
- Nie jesteś w stanie tego rozbroić, prawda? - spytałem prosto z mostu, podchodząc do okna. Na dworze było już ciemno i zaczynał siąpić deszcz.
- Nie byłem szkolony. Ktoś z przeszkoleniem nie powinien nieć problemu.
- Ale... - ciągnąłem dalej. Byłęm pewien, że istnieje jakieś ale, Akira był zbyt zaniepokojony faktem, że nie zna się na rozbrajaniu. Na moje stwierdzenie westchnął głęboko, symbolizując, że się poddaje.
- Ale jedyną osobą, która się tego uczyła u nas jest na misji, a ja nie mam z nią bezpośredniego kontaktu - w końcu powiedział.
- Jak to: nie masz? - do rozmowy włączyła się Mizuka, zszokowana faktem, że Akira nie może namierzyć wszystkich bez problemu.
- Po prostu, sama wnosiłaś, żebym nie miał łączności z zabójcami i szpiegami bez ich zgody, więc pretensje zachowaj dla siebie - prychnął, wstając gwałtownie. Obejrzałem się za siebie, zaniepokojony. Akira zacisnął ręce w pięści, po czym sztywnym krokiem wyszedł szybko, zostawiając mnie samego z dwójką ludzi, którzy niechętnie zauważali moją obecność.Martwiłem się o Akirę, wiedziałem, że jest nieźle zdenerwowany, skoro nawet się z tym nie krył.
- Nie powinieneś za nim iść? - spytał zabójca, ale ja tylko pokiwałem głową.
- I tak nic to nie da - stwierdziłem, nie okazując większych emocji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz