Wakacje

Obecnie na wakacjach są i nie udzielają się na blogu:

Powyższych osób proszę nie uwzględniać w sposób wiążący w swojej fabule.

czwartek, 9 stycznia 2014

Mizuka

Wiedziałam, że Rene dobrze zna Akirę i wyczuwa, kiedy potrzebuje wsparcia, ale mimo to coś nie dawało mi spokoju. Nasz główny Hitoshiri nigdy dotąd tak się nie zachowywał. Żadne z nas nigdy nie podważało decyzji innych głównych przy reszcie Playhouse żeby ten ktoś nie stracił autorytetu. Poza tym dobrze wiedział, że jeśli mu to przeszkadzało to mógł ze mną pogadać. Zazwyczaj tak robił, zresztą i vice versa…. Podejrzewałam, więc, że te jego dzisiejsze demonstracje niechęci i gniewu muszą znaczyć coś więcej. Może to przez jego kręgosłup…? A może wie coś, co przed nami ukrywa…?
Postanowiłam szczerze z nim pogadać, żeby oczyścić sytuację i wszystko wyjaśnić.
- Na razie zostaw tą bombę – powiedziałam do Naoki'ego – Niedługo wróci Ilia i razem się tym zajmiecie, ok?
- W porządku – zgodził się, a ja posłałam mu delikatny uśmiech i wyszłam z pokoju za Akim.
Hall okazał się cichy i pusty, więc postanowiłam poszukać w innych miejscach. Nie byłam pewna, czemu, ale nogi same mnie poniosły przed drzwi gabinetu pani Katze. Kiedy się zbliżyłam usłyszałam krzyki pani Katze. Było to dziwne, bo szefowa była zawsze spokojna i opanowana, a teraz darła się bez ogródek.
- Zostaw to! Co ty sobie wyobrażasz?! Myślisz, że możesz od tak tu wchodzić i grzebać w moich rzeczach? Czyś ty oszalała?
Zdumiona uchyliłam drzwi i zobaczyłam, że Katze wydziera się na tą nową, jasnowłosą dziewczynę. Ups… prawdę mówiąc w tym całym zamieszaniu z bombą i wieczorkiem całkiem o niej zapomniałam. Poczułam się, więc w obowiązku naprawić ten błąd i uratować jej skórę. Zapukałam delikatnie do drzwi, a kiedy Katze się odwróciła oznajmiłam:
- Pani Katze, potrzebuję pomocy w sprzątaniu po wieczorku
- Jak to? – zdziwiła się – Jeszcze tego nie zrobiłaś?
- Nie zdążyłam – załamałam bezradnie ręce – Ledwie udało mi się doczyścić dywan z wylanego wina i przekąsek, a co dopiero mówić o zmywaniu…. – zawiesiłam dramatycznie głos – Sama nie wyrobię się z tym do rana
- W takim razie – w oczach Katze zamigotały złośliwe ogniki – Panna Kitsune ci pomoże, a dokładniej pozmywa wszystkie naczynia
- Ale…! – Jasnowłosa nie wyglądała na zadowoloną
- Bez dyskusji! – ucięła Katze – A teraz dobrze ci radzę, zejdź mi z oczu!
Dziewczyna fuknęła ze złością, ale posłusznie opuściła gabinet. Kiedy zamknęłam za nią drzwi, posłała mi mordercze spojrzenie.
- Wrobiłaś mnie! – warknęła, a ja wzniosłam tylko oczy ku sufitowi i bez słowa pociągnęłam ją do kuchni. Po chwili nowa wytrzeszczyła oczy na idealnie wysprzątaną kuchnię – Gdzie są…? – zaczęła
- Właśnie o to chodzi, że nie ma – przerwałam jej – Wymyśliłam tę bajeczkę ze zmywaniem naczyń żeby Katze się na tobie nie wyzywała. Za grzebanie w jej dokumentach bez kary by cię nie wypuściła, a tak miała idealną okazję by cię w coś wpakować i mieć spokój – wyjaśniłam – A tego, że to nie ty pozmywałaś te naczynia przecież nie musi się dowiedzieć, nie? – uśmiechnęłam się do niej pogodnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz