Postanowiłam szczerze z nim
pogadać, żeby oczyścić sytuację i wszystko wyjaśnić.
- Na razie zostaw tą bombę –
powiedziałam do Naoki'ego – Niedługo wróci Ilia i razem się tym zajmiecie, ok?
- W porządku – zgodził się, a ja
posłałam mu delikatny uśmiech i wyszłam z pokoju za Akim.
Hall okazał się cichy i pusty,
więc postanowiłam poszukać w innych miejscach. Nie byłam pewna, czemu, ale nogi
same mnie poniosły przed drzwi gabinetu pani Katze. Kiedy się zbliżyłam
usłyszałam krzyki pani Katze. Było to dziwne, bo szefowa była zawsze spokojna i
opanowana, a teraz darła się bez ogródek.
- Zostaw to! Co ty sobie wyobrażasz?! Myślisz,
że możesz od tak tu wchodzić i grzebać w moich rzeczach? Czyś ty oszalała?
Zdumiona uchyliłam drzwi i
zobaczyłam, że Katze wydziera się na tą nową, jasnowłosą dziewczynę. Ups…
prawdę mówiąc w tym całym zamieszaniu z bombą i wieczorkiem całkiem o niej
zapomniałam. Poczułam się, więc w obowiązku naprawić ten błąd i uratować jej
skórę. Zapukałam delikatnie do drzwi, a kiedy Katze się odwróciła oznajmiłam:
- Pani Katze, potrzebuję pomocy w
sprzątaniu po wieczorku
- Jak to? – zdziwiła się –
Jeszcze tego nie zrobiłaś?
- Nie zdążyłam – załamałam bezradnie
ręce – Ledwie udało mi się doczyścić dywan z wylanego wina i przekąsek, a co
dopiero mówić o zmywaniu…. – zawiesiłam dramatycznie głos – Sama nie wyrobię
się z tym do rana
- W takim razie – w oczach Katze
zamigotały złośliwe ogniki – Panna Kitsune ci pomoże, a dokładniej pozmywa
wszystkie naczynia
- Ale…! – Jasnowłosa nie
wyglądała na zadowoloną
- Bez dyskusji! – ucięła Katze –
A teraz dobrze ci radzę, zejdź mi z oczu!
Dziewczyna fuknęła ze złością,
ale posłusznie opuściła gabinet. Kiedy zamknęłam za nią drzwi, posłała mi
mordercze spojrzenie.
- Wrobiłaś mnie! – warknęła, a ja
wzniosłam tylko oczy ku sufitowi i bez słowa pociągnęłam ją do kuchni. Po
chwili nowa wytrzeszczyła oczy na idealnie wysprzątaną kuchnię – Gdzie są…? –
zaczęła
- Właśnie o to chodzi, że nie ma –
przerwałam jej – Wymyśliłam tę bajeczkę ze zmywaniem naczyń żeby Katze się na
tobie nie wyzywała. Za grzebanie w jej dokumentach bez kary by cię nie
wypuściła, a tak miała idealną okazję by cię w coś wpakować i mieć spokój –
wyjaśniłam – A tego, że to nie ty pozmywałaś te naczynia przecież nie musi się
dowiedzieć, nie? – uśmiechnęłam się do niej pogodnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz