Ten uśmiechnął się nieznacznie i skinął głową.
- Dobrze – dodał głośno – Zrobimy jak mówisz
- A więc – zwróciłam się do szpiega – powiesz nam, kto i po
co cię tu przysłał?
Facet milczał. Udałam, że ubolewam nad tym faktem.
- A może jednak coś powiesz? Bo tak poddawać się bez walki…
- dramatycznie zawiesiłam głos
- I tak mnie zabijecie – nieoczekiwanie odburknął szpieg
A jednak nie był amatorem. Wiedział gdzie idzie i jakie ryzyko
niesie ze sobą to zlecenie. Oznaczało to, że więcej dowiem się z jego ciuchów,
zawartości kieszeni i innych dupereli niż z jego burkliwych odpowiedzi. Bez ostrzeżenia
pociągnęłam za spust, a intruz bez jęku opadł na podłogę. Zapadła chwila
idealnej ciszy, którą przerwał nieznajomy chłopak.
- Co teraz? – zagadnął
- Ile czasu pozostało do wybuchu bomby? – odpowiedziałam pytaniem
- Nie aktywowali jej, ale samoistnie wybuchnie za około trzy godziny – odparł – Najwidoczniej chcieli to podłożyć
i zaskoczyć nas nocą, kiedy wszyscy będą spali
- Możliwe – przyznałam – Ale skoro tak to wystarczy nam
czasu na ogarnięcie wszystkiego tutaj i wywiezienie ładunku w bezpieczne
miejsce – zaczęłam głośno myśleć, jednocześnie przeszukując kieszenie trupa.
Znalazłam w nich kilka zdjęć, na których byli: pani Katze,
Akira, ja i Otsune. Oprócz tego był prowizoryczny plan Playhouse i jakiś tajemniczy
list wciśnięty do najmniejszej i najlepiej skrytej kieszeni. Nie było czasu na czytanie,
więc tylko schowałam go do kieszeni i szukałam dalej. Nie znalazłam już jednak nic
prócz sakiewki prawdopodobnie z zaliczką za misję i standardowego sztyletu.
Skończywszy przeszukanie wstałam szybko i ostrożnie pochyliłam się nad bombą.
- Duża ładunek – zauważyłam
- Połowa wystarczyłaby na wysadzenie kamienicy – wtrącił złotooki
chłopak – Ten ładunek wysadziłby pól miasta.
- Postarali się – przyznałam – Żadne z nas by nie przeżyło
gdyby to wybuchło.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz