Wakacje

Obecnie na wakacjach są i nie udzielają się na blogu:

Powyższych osób proszę nie uwzględniać w sposób wiążący w swojej fabule.

środa, 8 stycznia 2014

Mizuka

- Może i nie – przyznałam – Ale zabić go możemy w każdej chwili. Dajmy mu wybór I zobaczymy czy się spisze – mruknęłam, patrząc na chłopaka porozumiewawczo.
Ten uśmiechnął się nieznacznie i skinął głową.
- Dobrze – dodał głośno – Zrobimy jak mówisz
- A więc – zwróciłam się do szpiega – powiesz nam, kto i po co cię tu przysłał?
Facet milczał. Udałam, że ubolewam nad tym faktem.
- A może jednak coś powiesz? Bo tak poddawać się bez walki… - dramatycznie zawiesiłam głos
- I tak mnie zabijecie – nieoczekiwanie odburknął szpieg
A jednak nie był amatorem. Wiedział gdzie idzie i jakie ryzyko niesie ze sobą to zlecenie. Oznaczało to, że więcej dowiem się z jego ciuchów, zawartości kieszeni i innych dupereli niż z jego burkliwych odpowiedzi. Bez ostrzeżenia pociągnęłam za spust, a intruz bez jęku opadł na podłogę. Zapadła chwila idealnej ciszy, którą przerwał nieznajomy chłopak.
- Co teraz? – zagadnął
- Ile czasu pozostało do wybuchu bomby? – odpowiedziałam pytaniem
- Nie aktywowali jej, ale samoistnie wybuchnie za około trzy godziny – odparł – Najwidoczniej chcieli to podłożyć i zaskoczyć nas nocą, kiedy wszyscy będą spali
- Możliwe – przyznałam – Ale skoro tak to wystarczy nam czasu na ogarnięcie wszystkiego tutaj i wywiezienie ładunku w bezpieczne miejsce – zaczęłam głośno myśleć, jednocześnie przeszukując kieszenie trupa.
Znalazłam w nich kilka zdjęć, na których byli: pani Katze, Akira, ja i Otsune. Oprócz tego był prowizoryczny plan Playhouse i jakiś tajemniczy list wciśnięty do najmniejszej i najlepiej skrytej kieszeni. Nie było czasu na czytanie, więc tylko schowałam go do kieszeni i szukałam dalej. Nie znalazłam już jednak nic prócz sakiewki prawdopodobnie z zaliczką za misję i standardowego sztyletu. Skończywszy przeszukanie wstałam szybko i ostrożnie pochyliłam się nad bombą.
- Duża ładunek – zauważyłam
- Połowa wystarczyłaby na wysadzenie kamienicy – wtrącił złotooki chłopak – Ten ładunek wysadziłby pól miasta.
- Postarali się – przyznałam – Żadne z nas by nie przeżyło gdyby to wybuchło. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz