Było to dla mnie przynajmniej dziwne, że wszyscy postanowili olać coś co za 3 godziny może po prostu nas zabić. Ale po co się wtrącać? Skoro osoba nazwana Ilią ma mi pomóc, to raczej nie będzie problemu z rozbrojeniem tego czegoś. Sam potrafiłem zająć się ładunkiem wybuchowym, ale nie o tak skomplikowanej konstrukcji. Razem będzie raźniej. Trupem też nikt się nie zainteresował, więc po prostu opuściłem ten przeklęty pokój. I gdzie ja mam iść? Nie chce mi się znowu siedzieć w pokoju. Mimowolnie się skrzywiłem, lecz na całe szczęście ktoś wybawił mnie od nudy.
- Apteczka? Z tego co się orientuję to powinna być w łazience - odpowiedziałem na zadane pytanie. - Chodź, zaprowadzę cię.
Skierowałem się jednym z korytarzy, dziewczyna za mną. Dłonie trzymałem w kieszeniach spodni.
- Tak pro po, po co Ci ona?
- Zacięłam się - wyjaśniła spokojnie, wskazując na rękę.
- Jak Ty to zrobiłaś? - spytałem, wypuszczając głośno powietrze z ust. W moim głosie brzmiała nagana.
Naburmuszyła się lekko, ale nie odpowiedziała. Po chwili doszliśmy na miejsce. Sięgnąłem do wysokiej szafki i wyciągnąłem z niej potrzebne rzeczy.
- Proszę - wręczyłem jej przedmiot. - Pomóc Ci, czy dasz sobie radę sama?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz